Roman Kotliński (Jonasz): Kurs na RACJĘ
Wiem, że RACJA Polskiej Lewicy nie zmieni kursu. Znam jej obecnych przywódców i mam do nich zaufanie. To ideowi ludzie. Nie myślą o ciepłych posadach czy choćby poselskich fotelach – w zamian za wyrzucenie antyklerykalizmu z programu RACJI.
Co innego nazwa partii. Fakt jej zmiany przyjmuję ze zrozumieniem, choć nazwę tę wymyśliła moja żona. Do nazwy APP RACJA byłem przywiązany mniej więcej tak, jak do ryby po grecku, którą właśnie Ewa robi najlepiej na świecie. Jeśli jednak TA SAMA ryba po grecku będzie się odtąd nazywała... gulasz rybny – to mam to gdzieś, byle danie nie straciło na jakości i byle mi tego pysznego żarcia nie zabrakło. Co więcej, czasami nowa nazwa może się komuś bardziej spodobać i w ten sposób zachęcić go do konsumpcji czy sojuszu politycznego. Może też po prostu mniej zniechęcać. Oczywiście, ze zmianami nazw partii – podobnie jak nazwami potraw czy marek samochodów – nie wolno przesadzać. W moim przekonaniu, obecna nazwa – RACJA Polskiej Lewicy – jest właśnie takim mądrym kompromisem. Dziwię się tym, którzy burzą się na zmianę – dokonaną na konwencji, w sposób demokratyczny – a nawet straszą secesją... Może warto by ich zapytać, czy chcą jeszcze jeść z nami przy jednym stole? JONASZ Tekst ukazał się w 4 (308)/2006 numerze tygodnika "Fakty i Mity".
|