Teresa Jakubowska: Pakt stabilizacyjny - refleksje
Podpisany niedawno pomiędzy PiSem, LPRem i SRP Pakt stabilizacyjny w obecności tylko prywatnych mediów katolickich był mocnym sygnałem PiSu dla polskich niekatolików, że szczęścia powinni sobie szukać gdzie indziej. Gdyby podobne wydarzenie miało miejsce np. na Ukrainie i rząd oficjalnie wyrzuciłby na margines życia politycznego Polaków tam mieszkających, w Polsce podniósłby się ogromny rwetes. A przecież pretendujemy do miana europejskiego demokratycznego państwa, szanującego mniejszości.
Pakt wprowadza zakaz obsadzania organów wybieranych przez Sejm przez osoby prawomocnie skazane. I słusznie, bo np. wśród posłów partii-sygnatariuszy są osoby, które nigdy posłami by nie zostały, gdyby nie oszustwa wyborcze. Ponieważ są posłami, jeszcze długo nie zostaną prawomocnie skazane i szkoda by było, żeby w międzyczasie nie objęły jakiś dobrych wysoko płatnych stanowisk. Sztandarowym organem, który ma oczyścić państwo z korupcji ma być Centralne Biuro Antykorupcyjne, obsadzone przez 1000 urzędników. Oczywiście wyłącznie prawych i sprawiedliwych. Ponieważ najłatwiej o korupcję w najwyższych regionach władzy, a ta będzie obsadzona także wyłącznie przez prawych i sprawiedliwych, to biuro - jak łatwo się domyśleć - nie będzie zapobiegało korupcji aktualnej i przyszłej, tylko będzie się zajmowało wyłącznie tropieniem przeszłej korupcji tych obrzydliwych postkomuchów. Michał Kamiński ma już zresztą wprawę w kierowaniu podobnym urzędem kontroli celnej z 500 urzędnikami (200 w Warszawie, 300 w terenie). Bilans paru lat działalnosci był oszałamiający: po stronie kosztów prawie 90 mln, po stronie wpływów 19,5 mln. . Będzie też pakiet ustaw „Spokojny dom”. Ponieważ od wielu lat Sejm produkuje w zastraszajacym tempie coraz większą ilość ustaw (będzie ustawa, z której będzie wynikać, że dachy trzeba oczyszczać ze śniegu!), to także będzie pewnie ustawowo określona cisza nocna. Nareszcie. TERESA JAKUBOWSKA |