Ziemowit Bujko: Dorosłe dzieci?
„Orłowo, skwer Kościuszki, okręty na redzie i niezapomniany klimat przedwojennej Polski – Gdynia bez wątpienia jest jednym z najpiękniejszych miast między Odra, a Bugiem. Portowe miasto tętni życiem o każdej porze roku, a do tego na nadmorskim deptaku zawsze można spotkać wspaniałe dziewczyny. Nawet zimą, kiedy Bałtyk skuwa gruby lód! Żywym dowodem jest Sylwia PREISS – gdynianka z urodzenia i przekonań. Ma zaledwie 19 lat, ale jej subtelna uroda wprowadza do naszych męskich (czytaj twardych) serc odrobinę tak potrzebnego ciepła...”. To tekst z marcowego numeru „Playboya”, o którym ostatnio głośno nie tylko w Gdyni, ale w całej Polsce.
To ciepło jednak nie wszystkich mężczyzn jednakowo rozgrzewa. Oto bowiem dyrektor VIII Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni, Zdzisław Szudrowicz, stwierdził, że Sylwia Preiss postąpiła niemoralnie i nieetycznie i - jak wynika z relacji dziewczyny - przedstawił jej propozycję „nie do odrzucenia” - albo sama odejdzie ze szkoły, albo otrzyma „wilczy bilet”. Zaiste propozycja wielce moralna i etyczna.
Nie występuję tu w obronie dziewczyny, bo tą sprawą zajął się już „Playboy”, który zaoferował się opłacić jej czesne w prywatnej szkole. Zapewne też cała afera przysporzy gdyńskiej nastolatce popularności, sławy, reklamy, a w konsekwencji otworzy przed nią drzwi do kariery fotomodelki. Chodzi mi o rzecz ogólniejszą. Jakie prawa ma tzw. „pełnoletni człowiek”? W świetle prawa – wszystkie, natomiast jak pokazuje życie prawie żadnych. Wychowanie w naszym kraju jest zdominowane przez tradycję rzymskokatolicką, która nakazuje „czcić ojca swego...”. I często bywa, że słowa te są nadużywane, powodując, że człowiek mogący w świetle prawa w pełni odpowiadać za własne czyny nie może oficjalnie palić papierosów, pić alkoholu, uprawiać seksu, nie mówiąc już o narkotykach (dla jasności chcę dodać, że nie jestem zwolennikiem stosowania przez młodzież używek, jestem jedynie rzecznikiem przyznania jej prawa do swobodnego wyboru. Nie chciałbym, by moje dziecko sięgnęło po narkotyki, ale chciałbym, by decydowało o tym świadomie, na podstawie wiedzy i przekonania a nie wskutek czyjegokolwiek zakazu. Zakazany owoc wszak kusi...). Ba, on nie może nawet sam napisać sobie usprawiedliwienia za nieobecność w szkole. Na czym więc polega jego dorosłość?
W ostatnim okresie dyskutuje się na temat mającego powstać pod koniec roku Instytutu Wychowania. Jawi się on jako kolejny kaganiec nałożony przez Kościół i środowiska z nim związane na wolność młodych ludzi. Szczególną uwagą objęci zostaną zapewne ci tzw. „pełnoletni” uczniowie szkół, aby zbyt wcześnie nie nauczyli się samodzielnie myśleć i kształtować własne życie . Dyrektor Szudrowicz z VII Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni już wyszedł przed orkiestrę pokazując jak w praktyce ów Instytut Wychowania będzie kształtował moralność młodych Polaków. Sylwia, gdyby sama nie zrezygnowała, byłaby wyrzucona ze szkoły, gdyż zdaniem dyrektora mogłaby mieć „zły wpływ na koleżanki”. Natomiast dyrektor, który posuwa się do szantażu pozostanie wysoce moralnym wychowawcą młodzieży.
W czerwcu ub.r. na zlecenie Kościoła przeprowadzono badanie religijności przedstawicieli „pokolenia Jana Pawła II” i okazało się, że tak naprawdę jest ono kolejnym głoszonym przez Kościół pustosłowiem. Badania miały pokazać jak ostatnie chwile życia i śmierć papieża wpłynęły na przemianę duchową młodych Polaków, tymczasem okazało się, że rzeczywistość skrzeczy. Około 70% przedstawicieli „pokolenia Jana Pawła II” akceptuje współżycie seksualne przed ślubem, a 75% dopuszcza stosowanie sztucznej antykoncepcji. Prawie 60% nie potrafi w jasny sposób odróżnić co jest dobre, a co złe. 40% nie potrafi odpowiedzieć, czy przebaczenie win jest dobre, czy złe. Jeszcze ciekawsze są odpowiedzi na pytanie o wartości nadające sens życiu ludzkiemu. Tylko 12,4% wskazało na wiarę religijną, podczas gdy na pieniądze i dobrobyt aż 17% (dane za „Metro”, nr 7860). Papież się chyba w grobie przewraca.
Ale od czego mamy polityków? Oni nie pozwolą, by „pokolenie Jana Pawła II” pozostało jedynie bytem wirtualnym. Najpierw narzucą nam Instytut Wychowania, który wskaże co jest dobre, a co złe, potem zakażą rozwodów, aborcji i antykoncepcji, zdyscyplinują media by głosiły jedynie słuszną prawdę, oduczą samodzielnego myślenia, a wszystkich antyklerykałów, ateistów, wolnomyślicieli, feministki, żydów, komuchów, pedałów i lesby wyślą do gazu, albo w najlepszym razie „na Madagaskar”. I nieważne, czy Polska będzie bogata, czy biedna, ważne, by była „katolicka”. (W artykule wykorzystano informacje „Gazety Wyborczej” nr 51/1 marca b.r., oraz „Metro” nr 786 z 22 lutego b.r.) ZIEMOWIT BUJKO Sekretarz generalny RACJI PL |