Ziemowit Bujko: Puch marny
Wszystkim Paniom naszej partii składamy najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia Kobiet! Dzień Kobiet obchodzony 8 marca, przez jego przeciwników jest utożsamiany z czasami PRL-u, tzw. „komuny”, relikt postalinowski i jako taki powinien być zniesiony, gdyż kojarzy się z tulipanami i rajstopami otrzymywanymi przez „przodownice pracy socjalistycznej” od przedstawicieli władz partyjnych i państwowych. To duże uproszczenie, a nawet nadużycie.
Już w starożytności w niektórych kulturach kobieta była czczona, jako uosobienie płodności i macierzyństwa. W Rzymie w pierwszym tygodniu marca obchodzono „Matronalia”. Początki Święta Kobiet są jednak związane z historią walk kobiet zarówno o zdobycze socjalne, jak i o ich prawa polityczne. Dzień Kobiet po raz pierwszy w czasach nowożytnych obchodzono w 1909 roku w Stanach Zjednoczonych.
Od zarania dziejów kobieta miała dwie drogi by dorównać mężczyźnie: przez kołyskę, lub przez łóżko. W pierwszym przypadku decydowało jej urodzenie, natomiast w drugim – mąż, lub kochanek i wpływ, jaki na niego potrafiła wywrzeć. Znane są z historii i literatury liczne przykłady kobiet władczyń, jak choćby Hatszepsut, Kleopatra, czy (jedyne dwie kobiety umieszczone przez Michaela H. Harta na liście 100 najbardziej wpływowych postaci w dziejach ludzkości) Izabela I Kastylijska i Elżbieta I Tudor. Ale znane też są kobiety, które obrały tę drugą drogę, jak choćby Helena Trojańska, Messalina, Teodora, czy Lukrecja Borgia. Pod koniec XVIII wieku przed kobietami otworzyła się trzecia droga: edukacja. Dotyczyła jednak ona tylko niektórych kobiet, tych, które było na stać i które miały w sobie wystarczającą motywację, by się edukować i zostać pisarkami. Jeszcze w czasie Wielkiej rewolucji Francuskiej powstawały pierwsze kluby kobiece, których założycielką była O.de Gauges. Dyskutowano w nich na temat roli kobiet we współczesnym społeczeństwie w aspekcie idei oświeceniowych i rewolucyjnych. Równolegle po drugiej stronie Kanału La Manche Mary Wollstonecraft opublikowała biblię ruchu kobiecego w krajach anglojęzycznych „Windykację praw kobiet” (Vindication of the Rights of Women – 1792.
Za oceanem, w USA walka o prawa kobiet w życiu publicznym była ściśle powiązana z walką o zniesienie niewolnictwa. W 1848 roku zgromadzone w Seneca Falls (stan Nowy York) kobiety uchwaliły dokument pod nazwą „Declaration of Sentiments and Resolutions”, w którym żądano przyznania kobietom praw równych mężczyznom we wszystkich dziedzinach życia. Od tego momentu rozpoczęło się organizowanie kobiet w celu realizacji zawartych w tej deklaracji żądań. Powstały dwie organizacje, których celem była przede wszystkim walka o prawa wyborcze kobiet. Od celu obu tych ruchów wywodzi się późniejsza nazwa „sufrażystki” (ang. suffrage: prawo wyborcze). Osiągnęły one swój cel, uzyskały prawo wyborcze dopiero w 1920 roku. Jako ciekawostkę można tu dodać, że polskie kobiety prawo wyborcze uzyskały dwa lata wcześniej, w 1918 roku, natomiast pierwszym krajem na świecie, który przyznał kobietom prawo głosu była Nowa Zelandia. Walka kobiet o ich prawa często była okupowana więzieniem, a nawet ich życiem. W 1913 roku Emily Davison poniosła śmierć pod kopytami królewskiego konia, pod którego rzuciła się chcąc zwrócić uwagę władcy na sprawę kobiet. Jak na ironię w okresie, gdy sufrażystki walczyły m.in. o prawo do pracy, oznaczające wolność, niezależność i poczucie własnej wartości, tysiące kobiet, głównie z nizin społecznych wykonywało katorżniczą pracę w fabrykach i kopalniach i aby przeżyć niejednokrotnie znosić musiały nieludzkie warunki. O ich prawa przede wszystkim upominały się działaczki socjalistycznego ruchu kobiet, z Klarą Zetkin na czele, które na II Międzynarodowej Konferencji Socjalistycznej Kobiet w Kopenhadze w 1910 roku uchwaliły Święto Kobiet. W następnym roku święto to było obchodzone w połowie Europy.
Paradoksalnie jednym z największych wrogów praw kobiet był i jest kościół rzymskokatolicki, który mimo iż sam szerzy kult kobiety - matki Boga, równocześnie uważa kobietę za narzędzie szatana (św. Tomasz z Akwinu). Rolę kobiety ogranicza do posługiwania mężczyźnie i rodzenia dzieci.
Dwie wojny światowe nieco tylko odmieniły sytuację kobiet. Uzyskały one co prawda, w większości krajów prawa wyborcze, łatwiejszy dostęp do wykształcenia oraz dostęp do ważnych stanowisk. Nierówności jednak nadal pozostały, tak w sferze postrzegania roli kobiet, jak i w praktycznym realizowaniu ich praw. W 1948 roku w Deklaracji Praw Człowieka ONZ poczesne miejsce znalazły też prawa kobiet. Równocześnie jednak nasiliły się tendencje (na co niemały wpływ miał kościół rzymskokatolicki) do przywracania i umacniania tradycyjnej roli kobiety, sprowadzanej do małżeństwa i rodziny.
Przełom nastąpił w latach 60-tych ub. stulecia, kiedy po opublikowaniu przez UNESCO raportu o sytuacji kobiet, w ścisłym związku z rewolucją seksualną i wydarzeniami marca 1968 roku feministki tzw. „drugiej fali” rozpoczęły walkę o całkowite zniesienie ról przypisanych płci. Zbudowane w ten sposób nowe społeczeństwo miałoby być oparte na nowych strukturach społecznych, wolnych od jakiegokolwiek zróżnicowania pomiędzy kobietą a mężczyzną. Kobiety weszły w oficjalne struktury polityczne i metodami demokratycznymi wprowadzały w życie swoje postulaty.
Dzień 8 marca był początkowo obchodzony jako dzień walki o prawa kobiet. Obecnie, przynajmniej w naszym kraju historia zdaje się zataczać koło. W sytuacji, gdy próbuje się środkami prawnymi ograniczać prawo kobiet do antykoncepcji, bezpiecznej aborcji, badań prenatalnych, sztucznego zapłodnienia, gdy różnicuje się pensje kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach, gdy kobiety są molestowane i mobbingowane, gdy wreszcie nie mogą stanowić same o sobie, powrót na barykady wydaje się nieunikniony.
ZIEMOWIT BUJKO Sekretarz generalny Kilka lat temu, kiedy mówiło się o likwidacji 8 marca, jako Dnia Kobiet prezenterka „Teleexpressu” Magda Mikołajczak rozpoczynając w dniu 8 marca audycję z sarkazmem wyrecytowała: „Dziś 8 marca Mieżdunarodnyj Żenskij Dień”. Spłynęła na mnie wówczas wena i spod pióra zaczęły wyłaniać się rymy. Tak powstał poniższy wiersz, którego nie udało się jednak nigdzie opublikować. Z czasem stracił swoje satyryczne ostrze, gdyż za rządów SLD powrócono do obchodów Dnia Kobiet, ale wraca „nowe”, więc wiersz znów się aktualizuje: „Mieżdunarodnyj żenskij dień” Magdzie Mikołajczak Był kiedyś dzień, jedyny w roku Co chłopom spędzał z powiek sen I burzył całoroczny spokój „Mieżdunarodnyj żenskij dień” Chłop targał siaty z zakupami (Chociaż z natury każdy leń), Zabawił dzieci, zrobił pranie W „Mieżdunarodnyj żenskij dień” Kupował całe kosze kwiatów Dla swoich Ew, Baś, Kaś i Geń Istny się robił dom wariatów W „Mieżdunarodnyj żenskij dień”! Wszystkim paskudnie się kojarzył, Więc w końcu usunięto w cień I wykreślono z kalendarzy „Mieżdunarodnyj żenskij dień” W przeszłość odpłynął czas „herbatek” „Imprezek” w biurach, głośnych pień Kto wie, czy dadzą chociaż kwiatek W „Mieżdunarodnyj żenskij dień”? Szkoda, że dziś już tylko „komuch” Głuchy na NOWE, niczym pień Obchodzi (i to po kryjomu) „Mieżdunarodnyj żenskij dień” A, gdy nieodpowiednie słowo, Miast „goworit’” możemy „say” I ustanowić święto nowe: „The International Women’s Day”! |