P. Mieśnik: Kochalski na kolanach
Komisarz Warszawy Mirosław Kochalski oficjalnie zaapelował do pracodawców, aby dali pracownikom wolne podczas majowej wizyty w stolicy Benedykta XVI. – Urzędnik państwowy nie powinien się tak zachowywać. Ludzie chcący uczestniczyć we mszy powinni wziąć po prostu urlop wypoczynkowy – ocenia Jan Barański z partii RACJA Polskiej Lewicy.
Komisarz Warszawy Mirosław Kochalski oficjalnie zaapelował do pracodawców, aby dali pracownikom wolne podczas majowej wizyty w stolicy Benedykta XVI. Kochalski, który jest państwowym urzędnikiem mianowanym przez premiera, wyraźnie przesadził z zaangażowaniem w religijną imprezę, jaką przede wszystkim będzie przyjazd papieża. To kolejny przejaw klerykalizacji państwa i schlebiania Kościołowi przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Nie dość, że czterodniowa wizyta Benedykta XVI będzie kosztować budżet państwa miliony złotych, to politycy i urzędnicy państwowi prześcigają się w pomysłach, które godzą w konstytucyjną zasadę neutralności światopoglądowej państwa. Właśnie tak należy traktować apel związanego z PiS Mirosława Kochalskiego. Na zeszłotygodniowym spotkaniu z biskupami komisarz stwierdził, że piątek, 26 maja, będzie „dniem kulminacyjnym tego największego wydarzenia”, czyli papieskiej pielgrzymki. W tym dniu ma się odbyć msza z udziałem Benedykta XVI na pl. Piłsudskiego w Warszawie. – W związku z tym apeluję do przedsiębiorców, ażeby rozważyli ogłoszenie dnia wolnego od pracy – mówił Kochalski. Zwrócił się także do warszawiaków. – Chciałbym poprosić, abyśmy w tych dniach pozostali w Warszawie. Chciałbym, żeby był to dzień, w którym wszyscy będą mogli się spotkać i uczestniczyć w tym absolutnie jedynym wydarzeniu – reklamował papieską imprezę. Jakby tego było mało, ogłosił, że podjęto uchwałę o możliwości bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej w dniach wizyty papieża. Apel nagłośnili urzędnicy Kochalskiego na stronie internetowej urzędu miasta. – To jest kuriozalne i śmieszne, że z okazji wizyty głowy obcego państwa apeluje się o dzień wolny od pracy. To dalszy krok w kierunku klerykalizacji państwa – uważa prof. Joanna Senyszyn, wiceprzewodnicząca SLD. Według niej, tę sytuację można porównać do zachowania dzieci, które chcą sprawdzić, na ile pozwolą im rodzice. – Politycy i urzędnicy prawicowi chcą sprawdzić, na ile będą mogli podporządkować sobie społeczeństwo – mówi Senyszyn. – Niedługo będą apele z okazji imienin prymasa – dodaje. Posłanka Sojuszu nie rozumie także rozrzutności ratusza, jeżeli chodzi o darmową komunikację w dniu pielgrzymki. – Jeżeli miasto jest takie bogate, to niech zafunduje na co dzień darmowe przejazdy bezrobotnym – proponuje. Sam Kochalski nie widzi problemu. – Jestem warszawiakiem i mogłem to powiedzieć – mówi pytany przez „TRYBUNĘ” o swój apel. – Nie uważam, że naruszyłem światopoglądową neutralność państwa. Charakter tego spotkania sprawia, że mogłem to zrobić. To także świetna promocja dla miasta – przekonuje. Innego zdania jest Jan Barański, przewodniczący antyklerykalnej partii RACJA Polskiej Lewicy. – Urzędnik państwowy nie powinien się tak zachowywać. Ludzie chcący uczestniczyć we mszy powinni wziąć po prostu urlop wypoczynkowy – ocenia. Podkreśla też, że nie ma żadnego uzasadnienia dla bezpłatnego udostępniania publicznego transportu w tych dniach. – Naszym zdaniem, wizyta papieża powinnna być finansowana z budżetu państwa tylko w takim zakresie jak wizyty innych głów państw, a więc np. w zakresie zapewnienia ochrony. Wszelkie celebry, msze i ołtarze powinien finansować sam Kościół. Stać go na to – mówi Barański. *** Nie da się ukryć, że działania władz Warszawy to kolejny przykład gwałcenia w Polsce zasady rozdziału państwa od Kościoła. Mirosław Kochalski zabiera głos w sprawie, w której powinien milczeć. Ci, którzy chcą się modlić z papieżem, mogą po prostu wziąć urlop. A za bilety tramwajowe powinni zapłacić tak jak każdy, kto jedzie na koncert, po bułki, czy na spotkanie z mnichem buddyjskim. PIOTR MIEŚNIK Trybuna, 6 maja 2006 |