Daniel Ptaszek: Droga krzyżowa
Czy tysiące prezydentów i burmistrzów polskich gmin popełnia w czasie wyborów przestępstwo? Są tacy, którzy uważają, że tak, a jeden uparcie chce to udowodnić. (Fakty i Mity, nr 11/2006)
Tuż po wyborach parlamentarnych w 2005 roku do III Komisariatu Policji w Krakowie trafiło niecodzienne pismo – zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Miał on złamać prawo poprzez dopuszczenie do zawieszenia w lokalach wyborczych symboli jednej z religii, oczywiście katolickiej. Autorem zawiadomienia był pan Stanisław Błąkała (na zdjęciu). Sprawa ciągnie się do dziś.
– Idąc do wyborów parlamentarnych, przekonany o sile swojego głosu i dumny z życia w wolnej demokratycznej Polsce, rozczarowałem się po wejściu do lokalu wyborczego. Po prawej stronie godła powieszono równy jego wielkości krzyż z przybitą do niego, metalową imitacją trupa ludzkiego – opowiada pan Stanisław. Zniesmaczony tym faktem czym prędzej zwrócił się do policji: – Niezwłocznie złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezydenta miasta, który zgodnie z ordynacją wyborczą jest zobowiązany do urządzenia lokali wyborczych i zabezpieczenia przeprowadzenia wyborów zgodnie z obowiązującym prawem. Zdaniem pana Błąkały, doszło do złamania zapisów Konstytucji RP i ordynacji wyborczej oraz rażącego lekceważenia prawa przez wysokiego urzędnika samorządowego.
Konstytucja, jako najwyższe prawo RP, mówi, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Tym samym są zobowiązane do respektowania zasady równouprawnienia kościołów i związków wyznaniowych, a nade wszystko zachowywania bezstronności w sprawach przekonań. Ponadto wszyscy obywatele są równi, mają prawo do równego traktowania przez władze i nikt z nich nie może być dyskryminowany z jakiejkolwiek przyczyny. Natomiast ordynacja stwierdza, że „zabronione są wszelkie formy agitacji w lokalu wyborczym oraz na terenie budynku, w którym ten lokal się znajduje”. Co więc z krzyżem?
Odpowiedź prokuratury na zawiadomienie nikogo nie zaskoczyła. Asesor Prokuratury Rejonowej w Krakowie Krowodrzy, Sebastian Brzuchacz, postanowił odmówić wszczęcia śledztwa. „Czyn zabroniony (...) może być popełniony tylko umyślnie, tj. sprawca tego przestępstwa musi chcieć dokonać czynu zabronionego lub co najmniej godzić się na popełnienie takiego czynu” – czytamy w uzasadnieniu. Jego zdaniem, prezydent złamałby prawo, gdyby wykazał świadomość i ukierunkowane działanie na osiągnięcie celu, czyli obecność krzyży w lokalach, i trudno wymagać od niego wiedzy o wystroju każdego pomieszczenia. Jednak – co ciekawe – dalej zauważa, że prawo przewiduje odpowiedzialność karną za nieumyślne działanie na szkodę interesu prywatnego poprzez niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, ale musi wystąpić istotna szkoda. „Za taką szkodę nie sposób uznać obrażenia godności obywatela RP spowodowanej wywieszeniem symbolu religii katolickiej w lokalu wyborczym” – czytamy.
– Niezadowolony z takiego postanowienia wniosłem zażalenie do prokuratury nadrzędnej. Zgodnie z ordynacją, prezydent ma szeroką gamę środków, za pomocą których może kontrolować każdy lokal wyborczy – mówi pan Stanisław. Podkreśla, że w każdym urzędzie pracuje sztab ludzi, którzy zajmują się wyborami. – Ponadto ustawa wyraźnie mówi, że w lokalu wyborczym umieszcza się tylko urzędowe obwieszczenia wyborcze, zatem na katolicki symbol wiary miejsca tu nie ma, o czym prezydent wiedzieć powinien – komentuje uzasadnienie. W zażaleniu napisał: „Wchodząc do lokalu wyborczego, nie wiedziałem, czy się modlić, czy wyjść z lokalu, nie oddając głosu. Tak wygląda tolerancja w RP”. Zauważył też, że nawet konkordat potwierdza niezależność Polski od Kościoła rzymskokatolickiego: „Lokale wyborcze są na czas wyborów urzędami Państwa, dlaczego więc nie szanuje się niezależności tego Państwa?”.
Jednak te i inne argumenty nie przekonały władzy sądowniczej. Prokurator okręgowy nie przychylił się do zażalenia i w lutym br. przekazał je do Wydziału II Karnego Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy, gdzie 9 marca odbyło się posiedzenie. Sąd w składzie: przewodnicząca ASR Nina Uchwat-Woźniak i protokolant Agnieszka Ostafin – po rozpoznaniu sprawy – wydał postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa i utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie prokuratury rejonowej. Potwierdził tym samym argumentację prokuratora. Postanowienie stało się prawomocne.
Mimo że sprawa się zakończyła w polskim sądzie, pan Błąkała nie zamierza zaakceptować takiego rozstrzygnięcia. – Funkcjonariusz publiczny zamiast bronić niezbywalnej godności obywatela może ją bezkarnie poniżać, a nawet powiedzieć mu „spieprzaj, dziadu!”. W myśl zasady: co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie – śmieje się. Już planuje następny krok – chce szukać prawa i sprawiedliwości w Strasburgu, co może przynieść pożądany zwrot. Apeluje też do wszystkich Czytelników, aby uświadomili przed wyborami swojej lokalnej władzy o konieczności respektowania prawa: – Tylko przez samo usunięcie z pomieszczeń państwowych i samorządowych symbolu religii katolickiej, można osiągnąć wiele w zakresie neutralności światopoglądowej państwa. DANIEL PTASZEK Tygodnik Fakty i Mity, nr 11/1006. Pan Stanisław Błąkała jest przewodniczącym RACJI małopolskiej. |