S. Błąkała: Przemoc w szkole i jej przyczyny
Ze zdziwieniem śledzę poczynania naszych pedagogicznych osobistości zmierzające do zlikwidowania przemocy w szkole. Nikt jednak nie chce wyjść poza utarte stereotypy podawane przez religijnych fundamentalistów z LPR. Każdy ma strach w oczach przed ruszeniem tej instytucji, która od wieków rozsiewa w mniemaniu ich urzędników, wszechogarniającą miłość. Kościoła katolickiego.
Jako reakcję na samobójstwo 14- letniej Ani, Ministerstwo Edukacji zwołało 30 października br. naradę kuratorów, dyrektorów szkół i nauczycieli z całego kraju. Tym problemem zajmowała się również Sejmowa Komisja Edukacji, na której był obecny Minister Edukacji pan Roman Giertych. Żadne z tych gremiów nie ośmieliło się skierować jakichkolwiek pretensji o zaniedbanie kościelnych katechetów. Ten wątek spróbuję pokrótce przedstawić. W swojej historii Kościół watykańskie unicestwił około 70 milionów istnień ludzkich w wojnach krzyżowych zgodnie z wolą Bożą. Siedemdziesiąt milionów budzących grozę najprzeróżniejszych rodzajów śmierci mogą przedstawiciele tego Kościoła wpisać do swych akt w rubrykach: obowiązek, bohaterstwo, miłość. W ich mniemaniu jeden tylko, jedyny akt miłosny bez ich błogosławieństwa jest śmiertelną zbrodnią. Oznacza to, że zło i dobro zamieniły się miejscami, że jedno podstępnie staje na miejscu drugiego, że dobrym nazywa się to, co jest złe, a złem to, co jest dobre, a cała nasza historia i czasy współczesne jest odzwierciedleniem tej moralności. Śmieje się ona szyderczo ze stron każdego podręcznika historii. Na każdej lekcji tego przedmiotu jawi się nam brudna i tragiczna, zalana łzami i krwią. Nie zabijanie en masse jest powodem zgorszenia, ale miłość dwojga ludzi bez kościelnej zgody. W tym wszystkim znamienny jest fakt, że pornografia do niedawna wszędzie była zakazana i w dalszym ciągu jest zakazywana. W IV RP proponuje się specjalne oznakowanie punktów jej sprzedaży. Filmy o tematyce erotycznej wstrzymuje się i opatruje ostrzeżeniem, że nie są odpowiednie dla młodych ludzi. Natomiast powieści i filmy o tematyce kryminalnej, przedstawiające morderstwa i zbrodnie wojenne są odpowiednie dla młodych. Właściwą, bowiem zbrodnią w „kulturze chrześcijańskiej” nie jest zabójstwo, ale cum grano salis stosunek płciowy. Dlaczego Ania przeżyła taką tragedię? Moim zdaniem, gdyby Ania uczęszczała w stroju kąpielowy na basen, plażowała się na rozgrzanym słońcem piasku w miejscach publicznych i była przyzwyczajona do widoku swojego ciała bez odzienia, to draństwo jej kolegów nie wywarłoby na niej tak drastycznej decyzji. Popełniła samobójstwo, bo widziano ją nagą, co w mniemaniu naszych faryzeuszy jest najcięższą zbrodnią i wstydem. Tego uczą na lekcjach religii katecheci. Znam rodzinę, w której matka nie mogła żadnym sposobem ściągnąć córce uczęszczającej do 5 klasy szkoły podstawowej majtek przy kąpieli w wannie. Tak została wytresowana na religii od przedszkola. Znam starsze kobiety, które biorą kąpiel w wannie tylko w nocy i przy zgaszonym świetle, a wiszące naprzeciw wanny lustro zostało rozbite, aby w nim nie oglądać własnego ciała. Tak wychowała je religia katolicka. I tę religię ciągle jeszcze traktuje się poważnie. Nie czyni się jej tematem skeczów kabaretowych, obiektem zainteresowania psychiatrów. Jej głosicieli nie zalicza się w poczet komików, kuglarzy i oszustów, nie stawia się ich przed sądem. Pozwala się im w dalszym ciągu głosić religie miłości! Kiedyś wreszcie ta religia miłości padnie, nie pod wpływem gniewu, nie z zemsty, nie od tortur i stosów, nie, ale w burzy śmiechu, który wstrząśnie ziemią. Miliony zabitych nie przeszkadzały i nie przeszkadzają do dziś Kościołowi. Ich moralności przeszkadza tylko miłość pozamałżeńska, którą uważają za zbrodnię. Urzędnicy tego Kościoła nie mogą sobie uzmysłowić, że jeżeli istnieje jakiś popęd, który potrafi zepchnąć człowieka poniżej godności jego rozumu i wolności, to jest nim popęd płciowy. On bowiem popchnął kolegów Ani, spragnionych widoku rozebranej dziewczyny, do tego haniebnego czynu. Ale wychowanie seksualne sutannowi i ich słudzy sprawujący władzę, uważają za zboczenie. Jeśli kiedyś rozkosz seksualna była uświęcona, to w chrześcijaństwie została potępiona. Z tej rozkoszy chrześcijaństwo uczyniło największy i najczęściej potępiany ze wszystkich grzechów. Jego ideałem nie było szczęście, ale cierpienie i umartwianie, tłumienie zamiast rozwijania popędów. Te ideały religijne są wrogie życiu doczesnemu, stąd u niewyżytych seksualnie polityków, fanatyków religijnych tyle agresji w stosunku do inaczej myślących i do takich samych jak oni, ale z innej opcji politycznej. W średniowieczu jednorazowy akt samogwałtu kobiecego pociągał za sobą trzyletnią pokutę. W taki barbarzyński sposób karano coś, co nikomu krzywdy nie czyniło, a domniemanej grzesznicy sprawiało satysfakcję. Dziś kary Krk złagodniały, ale jego doktryna nie zmieniła się ani na jotę. Z powyższych dywagacji wyciągam wniosek, aby politycy wprowadzili dla agentów SB w sutannach i ich obrońców obowiązek, przynajmniej 8-godzinnego codziennego modlenia się, to może wtedy życie w szkołach i urzędach wróci na właściwą drogę. W miejscach ich modlitw należy wprowadzić karty zegarowe, aby nie oszukiwali, bo do tego mają oni szczególne upodobanie i predyspozycje. Obskurantyzmowi katechetów należy się przeciwstawiać, głosić wolność umysłu na lekcjach wychowawczych, bajki księży głoszone na religii stojące w sprzeczności z nauka ośmieszać. Wyzwolić dzieci ze strachu przed domniemanym grzechem i wpojonych im przez religię kar wiecznych, mówić otwarcie o seksualności człowieka i ujemnych skutkach jego tłumienia, a agresja zmaleje, bo to są jej główne przyczyny. STANISŁAW BŁĄKAŁA Przewodniczący RACJI małopolskiej |