Konferencja o tożsamości lewicy
18 listopada w siedzibie Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Warszawie odbyła się konferencja pt. „W poszukiwaniu tożsamości lewicy”. Przewodniczył jej prof. Paweł Bożyk, który określił cztery podstawowe propozycje działań na najbliższy czas.
Propozycje prof. Bożyka: 1. Stworzenie Bloku Zjednoczonej Lewicy, w którego skład miałyby wchodzić wszystkie polskie partie lewicowe (uzasadniał to tym, że gdyby cała lewica zjednoczyła się w ostatnich wyborach to otrzymałaby 25% poparcia);
2. Krystalizacja poglądów dotyczących okresu PRL (wszystkie partie lewicowe miałyby jasno określić swój stosunek do minionej epoki oraz jej „konsekwencji” w dniu dzisiejszym);
3. Stworzenie Instytutu Badań Nad Społeczną Gospodarką Rynkową im. J.M.Keynes’a jako alternatywę dla Centrum im. Adama Smitha. Miałby on spełniać między innymi funkcję intelektualnej współpracy z socjaldemokracją europejską;
4. Zwołanie kongresu lewicy w pierwszym kwartale 2007 roku. Przewodniczący Polskiej Partii Pracy Bogusław Ziętek odniósł się ostro i krytycznie do ww. punktów twierdząc, że przyłączenie się do np. SLD byłoby zdradzeniem ideałów lewicowych, ponieważ partia ta współpracuje z liberałami.
Marek Dyduch widzi w bloku zjednoczonej lewicy udział Samoobrony RP.
Mieczysław Rakowski omówił aktualną sytuacje prawicy, której rządy dzięki pieniądzom UE będą odbierane stosunkowo dobrze przez obywateli. Warunkiem powodzenia bloku lewicy byłby brak hegemona, równoprawność wszystkich członów bloku.
Prof. Tadeusz Kowalik podkreślił, że głównym celem lewicy powinno być pełne zatrudnienie. Skrytykował pomysł nazwania instytutu im. Keynes’a. Jego zdaniem był to konserwatywny liberał a nie lewicowiec. Instytut powinien raczej nosić imię Michała Kaleckiego, wielkiego polskiego ekonomisty cenionego w świecie, którego kompletne wydanie dzieł ukazało się po angielsku. Zwrócił uwagę na powiększanie się sfery biedy w Polsce, coraz większy procent ludzi żyjących poniżej minimum biologicznego (już 12 %) i poniżej minimum socjalnego.
Marek Dyduch podkreślił, że gdy weźmie się pod uwagę wszystkie drobne komitety w wyborach samorządowych, to udział lewicy trzeba określić na 25-30%.
Inny dyskutant uznał jednak, że w porównaniu z wyborami do sejmu 2005, lewica uzyskała 350 tys. głosów mniej. Jest to bardzo niepokojące i trzeba z tego wyciągnąć wnioski. EWA GAJDA Współpraca: Teresa Jakubowska |