Prof. Szyszkowska o ideałach i problemach lewicy, o APP "Racja" i Unii Lewicy
W dniach 16-17 maja, na zaproszenie organizacji śląskiej Antyklerykalnej Partii Postępu „Racja” w Będzinie i Zawierciu gościła senator RP, prof. Maria Szyszkowska.
Pierwsze ze spotkań miało charakter zamknięty, a uczestniczyli w nim głównie członkowie partii, zaproszeni goście, przedstawiciele władz lokalnych i media. Drugie, w Zawierciu, było otwarte dla wszystkich mieszkańców miasta. Tematem obu były „Problemy i ideały lewicy”, a w związku z tym, że miały one postać paneli dyskusyjnych zebrane osoby mogły, po wysłuchaniu wykładów, prowadzić dyskusję z panią senator. O ile w Będzinie główny nacisk położony został na wartości, jakimi powinien charakteryzować się człowiek lewicy, o tyle w Zawierciu mowa była głównie o neutralności światopoglądowej i laickości państwa.
Wśród zadawanych pytań najczęściej przejawiały się te dotyczące Unii Lewicy III RP, prawicowości w mediach, ataków skrajnej prawicy, układów państwo-kościół, tygodnika Fakty i Mity czy ewentualnej zmiany nazwy partii. Pojawiła się również propozycja, aby prof. Szyszkowska wystartowała w wyborach prezydenckich, czego nie wykluczyła, zaś przedstawiciele Racji zapewnili o swoim poparciu i aktywnym włączeniu się w organizację kampanii wyborczej.
Podsumowując należy stwierdzić, że dwudniowa wizyta na Śląsku i Zagłębiu była niezwykle udana, bogata w merytoryczne rozmowy o lewicy, ideałach, sytuacji politycznej, jak również w elementy turystyczne.
W czasach, kiedy nic nie zależy od nikogo, zróbmy coś, coś by zależało od nas samych” – hasło wspaniałe, ale w nawiązaniu do tego, co my możemy zrobić, jak nasi przywódcy, lewicowcy, począwszy od Kwaśniewskiego, Millera, którzy kiedyś głosili poglądy lewicowe, co zrobili? Zeszmacili się. Jak ja mogę rozmawiać z ludźmi i mówić o ideałach lewicowych, kiedy oni mi śmieją się w twarz? A gdzie biedni, dzieci niedożywione? Nie ma pieniędzy na chleb, na mleko. A jeszcze na temat śmierci papieża. Akurat tak się złożyło, że mam telewizyjny pakiet socjalny. Na wszystkich kanałach był tylko papież. Ogólnie mało oglądam, wolę sobie przeczytać Fakty i Mity, ale gdzie ja się mam zwrócić i jak do tego Dworaka? Cóż ja sama mogę? Gdzie reszta? Co mamy zrobić?
Pani mówiła bardzo słusznie o kompromitacji niektórych partii lewicowych. Racja należy do partii nie skompromitowanych, czyli w takiej dyskusji można wskazać na to, że są partie, które niestety nie mają wpływu na rządzenie i one na pewno nie są skompromitowane, a ponadto idee chrześcijańskie skompromitowały się o wiele wiele bardziej. Przecież ilu ludzi zostało zamordowanych w imieniu miłości do Boga? Proszą zawsze dawać taki przykład, że kościół aprobuje wojny. To jest coś niesłychanego. Wśród chrześcijan tylko świadkowie Jehowy konsekwentnie są pacyfistami. Przecież gdy ja współorganizowałam manifestacje przeciwko wojnie w Iraku, nigdy żaden ksiądz żadnego wyznania nie wziął udziału. Myślę, że tak powinno być. Bliskie jest mi pani przekonanie, że to hasło jest znakomite. To jest hasło które właściwie każdy z nas codziennie sobie powinien przypominać po to, aby wyprowadzić siebie ze stanu bierności, bo rzeczywiście musimy stać się czynni. Z tym, że ja doskonale zdaję sobie sprawę, że narasta lęk przed sąsiadami. Ten lęk może być bardziej uzasadniony po wyborach. Jest bardzo trudno żyć po swojemu. Tak bardzo groźni są ci, którzy mówią o miłości chrześcijańskiej, ale tym bardziej potrzebne są takie partie jak Racja, która jest zdecydowana, jednoznaczna w swoim programie. Musimy się łączyć, musimy się spotykać, aby wzajemnie dodawać sobie sił. Nie możemy rezygnować, nie możemy się poddawać. A stan zagrożenia jest duży. I dodam pani na zakończenie, że ja mam poczucie zagrożenia swojego życia. Nie wyimaginowane, tylko to się opiera od czasu do czasu o policję, czasem przez dłuższy okres mam jakąś ochronę. Jakie jest pani zdanie w sprawie ewentualnej zmiany nazwy partii?
Ja uważam, że zmiana nazwy partii byłaby jednak, w mojej ocenie, czymś niewłaściwym. Bo zmiana nazwy partii jednak, szczególnie teraz, stworzyłaby pozór, że partia wypiera się swoich poglądów. Owszem, pamiętam, jak w przybliżeniu rok, półtora roku temu, jeszcze za czasów pana Musiała, bardzo go namawiałam, żeby z kolei namówić państwa, żeby partia się nazywała Socjaldemok-Racja, żeby tym samym podkreślić, o czym nie wszyscy wiedzą, ma sformułowany program socjaldemokratyczny. Ale myślę że w tej chwili byłby to zły moment, byłoby za późno. Namnożyło się partii w rodzaju Unia Lewicy, o takim niewyraźnym, niezdecydowanym charakterze lewicowym i sądzę, że część osób byłaby bardzo rozczarowana, również część działaczy. Przy czym należy jedynie, jak twierdzę, wyjaśniać co to znaczy antyklerykalizm. Że antyklerykalizm nie jest walką z ludźmi wierzącymi tylko jest żądaniem które sprowadza się do rozdzielenia państwa i kościoła. Przecież sprawy religii są sprawami prywatnymi. Wydaje mi się, że trzeba by częściej wyjaśniać sens tego pojęcia i dobrze byłoby żeby państwo mieli kontakt z Faktami i Mitami i żeby to pismo mogło być też pismem partii, dlatego że media są ogromnie potrzebne, to o tym wszyscy wiemy. Interesuje mnie sprawa Unii Lewicy. Z tego co wiem pani prof. była takim aniołem stróżem tworzącej się UL. Zostało podpisane porozumienie, myśmy byli właśnie za nim, bo wiadomo, że lewica teraz powinna się zjednoczyć, a następuje pączkowanie. Więc jak to się stało, bo pani prof. była bliższej, że nagle powstała partia idąca w zupełnie innym kierunku, niż to było na początku? Nie kto inny, jak właśnie pani Jaruga-Nowacka była inicjatorem tego pomysłu, na który się zgodziliśmy. Dlaczego to się tak stało i jakie są perspektywy tej lewicy w najbliższym czasie? Jeżeli chodzi o wybory parlamentarne to lewica ma je raczej przegrane, jeżeli na wiele lat nie zniknie z życia publicznego. A jakie szanse kandydat na prezydenta ze strony lewicy?
Pan poruszył problem Ulu. Ja po pierwsze rzeczywiście podpisałam z wielkim entuzjazmem w grudniu porozumienie lewicy. Ono było bardzo krótkie. Ja znalazłam tam pewne treści wyjątkowo mi bliskie. Ale podpisując – pamiętam, zastrzegam, że rozumiem, że Unia Lewicy i ten manifest nie wiąże się ze sprawą wyborów. Ja to rozumiałam, że to jest spontaniczne porozumienie środowisk lewicowych co do pewnych podstawowych wartości. Dlatego podpisałam. Potem zgodziłam się, na prośbę pana Musiała, i się bardzo zawiodłam, i pełniłam funkcję takiej opieki honorowej nad pracami programowymi Unii Lewicy. Miałam zarys programu, który budził we mnie pewne wątpliwości, ale dokładnie dzień przed utworzeniem Unii Lewicy, czyli dokładnie w piątek późnym popołudniem przyszli do mnie urzędnicy Jarugi-Nowackiej, którzy w tej chwili pełnią rolę wiceprzewodniczących w tej partii, czyli reprezentują w gruncie rzeczy siebie, nie reprezentują społeczeństwa w ogóle. I pokazali mi program, który mnie przeraził. Program bardzo poprawny, program, w którym sprawy światopoglądowe były umieszczone bodajże na siódmej stronie po polityce fiskalnej rządu. Program bardzo grzeczny. I ja pewne rzeczy jeszcze, że tak powiem – wyegzekwowałam, prosiłam żeby zmienili. Prace się przeciągnęły, miałam urzędowe spotkania. Czekałam, że o 22 jeszcze się ze mną skontaktują, ale nie. I poszłam na kongres Unii Lewicy pod bardzo przykrym wrażeniem, z bardzo mieszanymi uczuciami. Te uczucia stały się jednoznaczne kiedy przemówił jako pierwszy po Jarudze-Nowackiej pan Bugaj, który przecież z lewicowością nie ma nic wspólnego. I to było zaskoczenie. To trzymano przede mną w tajemnicy, że on w ogóle będzie zaproszony. Jeżeli ktoś przemawia bezpośrednio po osobie która ma być szefem partii to wiadomo, ze bardzo się będzie partia liczyła z jego poglądami. On pouczał, że należy cenić kapitalizm, i że nie wolno być antyklerykałem. I ja wtedy – byłam dopuszczona do głosu po Bugaju – powiedziałam publicznie, że miałam niewielki wpływ na program i że wycofuję się z funkcji tej właśnie honorowej opieki. Jeżeli chodzi o perspektywy Ulu to ja myślę, że one są w gruncie rzeczy żadne, że większe perspektywy ma Unia Pracy. Ja nie widzę różnicy jakiejś bardzo dużej między jednym a drugim programem. Ma większe, dlatego że się zespoli na pewno z SLD i skorzysta z rozmaitych struktur. Natomiast UL nie może chyba nikogo pociągnąć, bo to jest program niewyraźny. Program partii Racja jest jednoznaczny. A jak pani ocenia pomysł kandydowania Romana Kotlinskiego?
Kandydowanie pana Kotlińskiego byłoby ze wszech miar trafne.
Pani profesor, na kogo głosować w wyborach? A jeżeli chodzi o to na kogo głosować, to ja wciąż wierzę i powiem dlaczego, w partie pozaparlamentarne lewicowe, części których nazwiska na pewno pojawią się na listach do Sejmu i Senatu. Nie mam tylko nadziei związanych z Unią Lewicy. Bardzo mnie rozczarowała ta partia w momencie założenia, na kongresie założycielskim. Wycofałam się z funkcji opiekuna honorowego programu tej partii, ponieważ w ostatniej chwili partia ta odeszła od jednoznacznie lewicowego programu. Sądzę, że jeżeli działacze Unii Lewicy znajdą się w parlamencie, może być tak jak to co w tej chwili obserwujemy. Ale jeżeli wezmę pod uwagę np. Pracowniczą Demokrację, czy partię Ikonowicza, czy przede wszystkim partię Racja, to jest nawet nie możliwe, żeby się działacze po ewentualnym zwycięstwie w wyborach do parlamentu wycofali, ponieważ to jest program Polski neutralnej światopoglądowo, która nie godzi się na to, aby władzę sprawował kościół. Ten program stanowi tak integralną część działań tej partii (Racji), że wręcz wierzę w to, że działacze tej partii pozostaną wierni swoim poglądom. Ponieważ nasze władze nastawione są raczej klerykalnie, proponowałbym aby bardziej senatorowie, jako że mają prawo wnosić projekty ustaw, zaangażowali się np. w projekt zniesienia Funduszu Kościelnego i wyprowadzenia religii ze szkół za fundusze zaoszczędzone przeznaczyć na pensje dla nauczycieli czy dla młodzieży. Ponadto wzorem państw zachodnich wprowadzić podatek wyznaniowy. Pana postulaty są całkowicie słuszne i mają uzasadnienie w tym, że zdecydowaną większość w Senacie mają senatorowie lewicy. Ale to senatorowie lewicy łącznie z senatorami prawicy mają pomysł, ażeby 16 października mocą ustawy uczynić dniem Jana Pawła II. To senatorowie lewicy wystąpili wspólnie z senatorami samoobrony i prawicy, ażeby wycofać przyjętą przez senat ustawę o związkach partnerskich. Jutro, właśnie ten protest senatorów lewicy również wobec ustawy już przez senat przyjętej, co jest czymś schizofrenicznym, będzie rozpatrywany przez dwie połączone komisje senatu. I o co mam ogromną pretensję do marszałka senatu – bardzo się śpieszył z rozpatrzeniem tego projektu. Ja go prosiłam, niech zrobi najpierw zebranie klubu Lewica Razem. Niech wyjaśni tym swoim senatorom jak dalece są nie w porządku. Bo w tej chwili 26 senatorów, czyli prawie 1/3, bo nigdy nie ma 100, żąda wycofania ustawy, którą senat przyjął. Obawiam się, że u nas jest wszystko możliwe, jeżeli ktoś się powołuje na papieża. Uzasadnienie jest bowiem następujące: papież nie żyje, wobec tego zamiast stawiać mu pomniki, wycofajmy ustawę, która martwi zmarłego papieża. Tak więc pana postulat jest trafny, tylko mamy do czynienia z pseudolewicą. Czy zechciałaby się pani podzielić swoimi odczuciami na temat honoru? Zwłaszcza mi chodzi o honor osoby publicznej. To bardzo ważne, co pan poruszył – zagadnienie honoru. Bliska mi była pana wypowiedź w dwóch punktach. Ja złożyłam półtora roku temu projekt ustawy, która się nazywa: Kodeks honorowy osób pełniących funkcje publiczne. Cały system zakazów, nakazów i cały system egzekwowania zachowań honorowych. Ale co z tego skoro ta ustawa leży od półtora roku w szufladzie. W szufladzie pana Janika tym razem. Właściwie sprawa honoru to jest sprawa elementarnej przyzwoitości. My lubimy wielkie słowa o moralności, ale tak naprawdę polityka i moralność to nawet powinny być różne sfery. Nie ma jednego rodzaju moralności. Jest wiele poglądów moralnych. I polityka nie powinna wcielać żadnej koncepcji moralności. Ale ona niestety wciela moralność katolicką. Politycy pragną ażeby prawo umacniało moralność katolicką. Na tym polega to wszystko, co my odczuwamy jako wyjątkowo uciążliwe. Moralność po jednej stronie, a prawo i polityka po drugiej. Polityka i prawo powinny wcielać sprawiedliwość, równość, wolność, a sprawy moralne powinny być pozostawione sprawom poszczególnych obywateli.
|