|
Kontakt |
ZARZĄD KRAJOWY ul. Emilii Plater 55/81 00-113 Warszawa tel./fax: 022 620 69 66 mail: poczta[at]racja.org.pl PRZEWODNICZĄCA Teresa JAKUBOWSKA tel./fax: 022 621 41 15 tel. 606 374 747, e-mail Konto: ING Bank, nr 04 1050 1461 1000 0022 6600 1722 |
|
SERWIS INFO |
| Zapisz się do SERWISU INFO |
|
|
|
Galoch: Po co nam amerykańska tarcza przeciwrakietowa? |
|
07 lipca 2008 |
|
Galoch: Po co nam amerykańska tarcza przeciwrakietowa?
Wsłuchując się w wypowiedzi polityków i czytając prasę można wywnioskować, że powstanie w Polsce elementów systemu amerykańskiej tarczy przeciwrakietowej (BMD-Ballistic Missiles Defense) jest przesądzone.
Zacznijmy od regulacji prawnych tak ważnych relacji, jakie mogą zachodzić między wojskiem polskim, miejscowym społeczeństwem a obcymi wojskami stacjonującymi na terenie naszego kraju.
Baza BMD zajmowałaby obszar do 600 ha a w niej 10 silosów na rakiety. Stacjonowałoby w niej ok. 1200 osób (400 operatorów i personelu technicznego i 200 żołnierzy, reszta to rodziny). Dla tych ludzi i sprzętu zbudowanoby osadę. Wokół tej bazy w promieniu pół kilometra powstałaby strefa bezpieczeństwa. W promieniu 4,5 km będą rozmieszczone czujniki ruchu. Obszar dostępny dla cywili będzie w odległości 14 km od wyrzutni. Koszt budowy szacowany jest na 3,5 mld. dol.
Amerykańskiej bazie BMD trzeba będzie zapewnić bezpieczeństwo zewnętrzne (inwigilacja obcych wywiadów, terroryzm itp.), tak jak okolicznej ludności ochronę w kontaktach z Amerykanami. Akceptując bazę BMD musimy prawnie zapobiec łamaniu prawa przez żołnierzy obcych wojsk. Jeżeli sami będą patrolami ochraniać obszar wokół bazy, sprawdzając pobliskie tereny – kto będzie ponosić odpowiedzialność za ich działanie? Kto będzie realizować ewentualne roszczenia, jeśli interwencyjny patrol żołnierzy amerykańskich postrzeli „podejrzanego” lub zaistnieje uszkodzenie mienia albo inne zdarzenia? Kogo obciążymy kosztami, rząd amerykański czy rząd polski? Sprawa ochrony środowiska, wypadki lotnicze i samochodowe? Niektóre szkody spowodowane przez stacjonujących żołnierzy mogą być nie do naprawienia.
Jeżeli wyłączymy Amerykanów spod jurysdykcji Polski to nie będziemy mogli ich za naruszenie prawa zatrzymywać i karać, a są niechlubne przykłady gwałtów i mordów ludności w rejonach baz amerykańskich. W 2003 r. na Okinawie personelowi amerykańskiej bazy zarzucono 112 przestępstw. Aresztowano 133 osoby. W 1995 r. trzech amerykańskich żołnierzy brutalnie zgwałciło 12 letnią dziewczynkę. Wywołało to gwałtowną reakcję miejscowej ludności i największą od 1960 r. manifestację. Koreańczycy oszacowali natomiast, że w latach 1967 – 2002 amerykańscy żołnierze dokonali prawie 50 tysięcy różnego rodzaju przestępstw. Tylko 3,8 procent wszystkich spraw znalazło finał przed miejscowymi sądami.
Co rozumieć pod określeniem tarcza antyrakietowa?
Jest to zespół systemów: lądowego; wodnego; powietrznego i kosmicznego. Na lądzie i okrętach znajdują się wyrzutnie pocisków przechwytujących i stacje radiolokacyjne. Przeanalizujemy tylko system lądowy. System ten ma być zdolny do śledzenia i niszczenia kilkudziesięciu rakiet balistycznych jednocześnie. Jego gotowość bojowa ma być osiągnięta w latach 2030-2035. Do tej pory wybudowano silosy na wyrzutnie w miejscowości Vandenberg w Kalifornii i w Forcie Greely na Alasce, natomiast stacje radiolokacyjne w miejscowościach: Thule – Grenlandia i Fylingdales – Wlk. Brytania. Trzecia instalacja tego systemu ma być zbudowana w Polsce i w Czechach.
Amerykanie chcą z Polski odpalać przeciw-rakiety, zestrzeliwujące irańskie rakiety z głowicami jądrowymi, chemicznymi lub biologicznymi. Ile w tym prawdy, że Iran czy Korea Północna zagrażają takiemu mocarstwu militarno-ekonomicznemu jak Stany Zjednoczone, trudno jednoznacznie stwierdzić. A może to kolejne amerykańskie kłamstwo? Państwa te nie mają i długo mieć nie będą możliwości rażenia celów położonych na innych kontynentach.
Każdy system rakiet instalowanych w Polsce zrobi z naszego kraju państwo „frontowe”, wystawione w razie konfliktu na potworny w skutkach cios prewencyjny. Gdy bowiem Amerykanie zamiast przeciw-rakiet umieszczą w wyrzutniach ofensywną broń atomową, zdolną w ciągu kilku minut razić cele w europejskiej części Rosji, to Rosjanie bez wątpienia wykonają uderzenie odwetowe.
Wzrost zbrojeń i posiadaczy broni nuklearnej w świecie czyni bardziej prawdopodobnym, że zostanie ona użyta. Amerykańscy eksperci szacują na 30-40 procent, że broń nuklearna w nadchodzącej dekadzie będzie użyta. Czy szacują właściwie? Ocenia się, że przez ostatnie 60 lat wyprodukowano w sumie 120 tysięcy różnorodnych ładunków nuklearnych. Choć przeprowadzono wielką redukcję, jest ich wciąż jeszcze ponad 20-30 tysięcy (różnice w szacunkach dotyczą ich redukcji w Rosji). Tysiące ładunków stanowią zasoby nuklearne Stanów Zjednoczonych i Rosji. Powiększają swój stan posiadania Chiny, Francja, Wlk. Brytania i Izrael.
Co jakiś czas pojawiają się nowi dysponenci broni nuklearnej - Indie i Pakistan a może nawet Korea Północna. Prawie 60 państw posiada lub buduje siłownie nuklearne lub reaktory dla celów badawczych. 40 państw dysponuje infrastrukturą naukową i przemysłową pozwalającą im, gdyby się na to zdecydowały, przystąpić do produkcji broni nuklearnej. Bardzo niebezpieczne jest dążenie Iranu do uzyskania tej broni.
Jeżeli zamierza się wybudować w Polsce bazę przeciw rakietową, to tylko z zamiarem jej bojowego wykorzystania. Nonsensem byłoby wyasygnowanie na nią miliardów dolarów bez potrzeby jej użycia. Rosjanie doskonale rozumieją przeznaczenie tego systemu w Polsce i w Czechach. Mówią otwarcie, że jego elementy wybudowane w tych krajach potraktują jako cele pierwszorzędnej wagi, to znaczy w przypadku konfliktu, w pierwszych jego minutach wykonają niszczące uderzenie na te obiekty. Ponieważ w silosach mogą być tak rakiety przechwytujące jak i uderzeniowe, uzbrojone w głowice jądrowe, to odwet zostanie przeprowadzony też przy użyciu głowic jądrowych.
Do zniszczenia rakiet w silosach potrzebne są naziemne wybuchy jądrowe niosące maksymalne promieniotwórcze skażenie terenu. Skuteczna moc ładunków jądrowych musi się wahać od 100 do 500 kiloton, a nawet 1 megatony, czyli musi być od 5 do 50 razy silniejsza niż ten, który Amerykanie zrzucili na Hiroszimę. Próbne naziemne wybuchy jądrowe o sile 100 kiloton wykazały, że strefa skażenia o stężeniu śmiertelnym dla człowieka może sięgać 200 km długości i 60 km. szerokości, w zależności od warunków atmosferycznych. Wielkość strefy skażenia zależy od siły wiatru wiejącego na średnich wysokościach. W Polsce dominują wiatry wiejące w kierunku południowo-wschodnim. Strefa śmiertelnego skażenia może pozbawić życia kilka milionów ludzi, niezależnie gdzie te silosy będą wybudowane (koło Słupska czy Debrzna).
Jak groźne są skutki wybuchu energii jądrowej niech świadczy awaria w Czarnobylu (kwiecień 1986 r.). Z pracowników elektrowni i ekip ratowniczych, w wyniku tylko napromieniowania zmarło w 1986 r.- 31 osób, a 19 osób w następnych latach. Według opracowanego raportu ok. 4 tysiące ludzi zmarło na skutek chorób nowotworowych, spowodowanych podwyższonym promieniowaniem. Od 1990 r. notuje się wzrost zachorowań na raka tarczycy na terenie Białorusi, Ukrainy i Rosji u osób, które podczas wybuchu miały poniżej 18 lat. Choruje prawie 5 tysięcy tych osób.
Doświadczenia z Hiroszimy wskazują, że niektóre choroby nowotworowe charakteryzuje wieloletni okres utajenia. Autorzy raportu wyrazili opinię, że wzmożona zachorowalność na tego rodzaju nowotwory może wystąpić w przyszłości wśród kilkuset tysięcy osób narażonych na promieniowanie zarówno w czasie wybuchu w Czarnobylu jak i po nim.
Również rakiety zestrzeliwane nad Polską mogą być wyposażone w głowice jądrowe. Trafione będą eksplodowały i rozrzucały na dużej przestrzeni fragmenty promieniotwórcze o wieloletnim (nawet setki lat) półrozpadzie. Istnieje więc dodatkowa realna groźba, że na polskiej ziemi pojawi się wiele stref skażonych na bardzo długo, powodując tragiczne skutki dla wielu pokoleń. Przy tych ogromnych prędkościach lotu pocisku, zestrzelona nad Ukrainą rakieta i to co po niej zostanie, spadnie w postaci opadu radioaktywnego na duży obszar naszego terytorium, skażając teren od Lublina do Bałtyku.
Ryzyko celowych cyber-ataków na systemy sterowania lub zabezpieczenia broni jądrowej, szczególnie przez organizacje terrorystyczne, musi być także dzisiaj brane pod uwagę. Bardzo prawdopodobna staje się możliwość fizycznego dostępu organizacji terrorystycznych do broni nuklearnej. Próby jej przejęcia już się zdarzały, na przykład zamiar zdobycia francuskiego doświadczalnego ładunku nuklearnego na Saharze, przez organizację OAS w 1961 r. W ostatniej dekadzie publicznie potwierdzono 20 prób przejęcia takiej broni i ponad 200 przypadków nielegalnego handlu materiałami nuklearnymi.
Mimo, że większość grup terrorystycznych nie ma ani wystarczających środków finansowych, ani możliwości technicznych, aby zbudować pełnowartościową bombę jądrową, istnieją takie, uparcie dążące do jej pozyskania. Czołowe miejsce wśród nich zajmuje al Kaida, której przywódca Osama ben Laden, w wywiadzie dla „Time Magazine” zadeklarował, że: „zdobycie broni masowego rażenia dla ochrony muzułmanów jest naszym religijnym obowiązkiem. Będę dziękował Bogu, jeśli uda nam się tego dokonać. Starając się ją pozyskać, wykonuję swój obowiązek...”.
Wiadomo dziś, że w latach 1992-2002 odnotowano aż osiem przypadków udanej kradzieży substancji potrzebnych do produkcji broni nuklearnej z rosyjskich magazynów. Sprawcy zostali zatrzymani przez służbę bezpieczeństwa, gdy próbowali sprzedać skradzione materiały. Nadal nie do końca wyjaśniona pozostaje sprawa kradzieży kilkunastu taktycznych głowic nuklearnych z arsenału gen. Lebiedzia. Możliwe, że skradziona broń trafiła lub trafi w ręce terrorystów. Terroryści mogą zawsze zaatakować instalacje nuklearne lub skonstruować tzw. brudną bombę – radiologiczne urządzenie rozpraszające. Taka broń zbudowana jest z konwencjonalnego ładunku wybuchowego oraz z materiału promieniotwórczego, którym mogą być odpady radioaktywne, np. zużyte pręty paliwowe. Wybuch ma rozrzucić radioaktywne cząsteczki bez uruchamiania reakcji łańcuchowej, powodując skażenie promieniotwórcze zaatakowanego terenu na kilkadziesiąt lat. Na azjatyckich rynkach „walizeczkę ładunków jądrowych” o wadze 42,6 kg można było kupić za niecałe 300 tysięcy USD. Federacja Rosyjska, spadkobierczyni ZSRR, utraciła bezpowrotnie kilkanaście tysięcy naukowców i badaczy, zaangażowanych w budowę i tworzenie nowych systemów uzbrojenia. Ludzie ci wywieźli z sobą ogromną wiedzę, która jest najbardziej istotnym kapitałem.
W końcu września 2007 r. został wystrzelony z bazy Vandenberg w Kalifornii pocisk przechwytujący bazowania lądowego GBI - Ground Based Interceptor. Jego celem była inna rakieta, wystrzelona z bazy Kodiak na Alasce. Lot rakiety śledził radar SBX umieszczony na pływającej platformie oraz systemy Aegis na okrętach wojennych. Po 17 minutach lotu trajektorie obu rakiet przecięły się i uległy one zniszczeniu. Dla MDA to jest duży sukces, mimo wydatkowania 85 mln dol. na przeprowadzenie tego testu. Rakieta GBI atakuje tylko cele niemanewrujące i bez środków obrony. Rakiety te rozmieszczone w Kalifornii i na Alasce tworzą podstawę naziemnej części budowanego systemu obrony antyrakietowej. Jest on wymierzony przede wszystkim w rosnącą potęgę Chin oraz Koreę Północną. Jest to trzystopniowa anty-rakieta mogąca zwalczać cele nad Oceanem Spokojnym.
Pocisk przewidziany do zainstalowania w Polsce, będzie rakietą dwustopniową, gdyż powinna ona szybciej i na mniejszych wysokościach przechwytywać nadlatujące cele. Rakiet tych jeszcze nie zbudowano.
Jakie stąd można wyciągnąć ogólne wnioski?
Rząd polski przyjmując amerykańską „ofertę” zgodzi się ponieść wszystkie negatywne konsekwencje w wielu dziedzinach. Pisze o tym Tadeusz Samitowski:
- zgodzi się na zagrożenie życia kilka milionów Polaków;
- wyłącznie w interesie USA zgodzi się na długotrwałe śmiertelne skażenie nieokreślonych rejonów naszego kraju;
- spowoduje wzrost zagrożenia terrorystycznego;
- zgodzi się na konsekwencje awarii i katastrof oraz skażenia środowiska w rejonie amerykańskiej bazy na terenie Polski;
- świadomie ograniczy suwerenność państwa, czyniąc je zakładnikiem USA;
- negatywnie wpłynie na polityczne i ekonomiczne stosunki międzynarodowe.
Wiadomo, że większość polskiego społeczeństwa jest przeciwna amerykańskim rakietom na polskim terytorium. Uważam, że nie można podejmować decyzji, która może sprowadzić tak ogromne nieszczęścia, bez akceptacji społeczeństwa.
Bronisław Galoch
Bibliografia:
Robert Czulda. „Meandry tarczy antyrakietowej”. Przegląd sił powietrznych. Nr 12/2007 r.
Roman Kuźniar „ Dwie strony tarczy”. Polityka nr 8.24 luty2007 r.
Stanisław Koziej. „Stary diabeł w nowej butelce” Polska zbrojna nr 48, 27.11.2005 r.
Tadeusz Samitowski. „Tarcza uczyni nas zakładnikiem”. Przegląd. 10.06.2007 r.
Eugeniusz Januła, Katarzyna Kurzeja. „Rosja zbrojna”. Dziś nr 1/08.
Anna Marzec. „Groźna energia jądrowa”. Dziś nr 1/08.
Lotnictwo. 1/2008.
Bolesław Madej. „Atomowi szaleńcy”. PZ nr 39/2007.
Bronisław Galoch, doc. dr hab., płk w stanie spoczynku, pilot, wieloletni wykładowca Wyższej Oficerskiej Szkoły Sił Powietrznych w Dęblinie.
Artykuł ukazał się w numerze 1/2008 Przeglądu Socjalistycznego.
|
|
|
|
STRONY LOKALNE |
Kujawsko-pomorskie www
Zachodniopomorskie www
Lubuskie www
Mazowieckie www
Świętokrzyskie www
Podkarpackie www
Łódzkie www
Świnoujście www
Wałbrzych www
Stargard Szczeciński www
Szczecin www
Katowice www
Mogilno www
|
|