|
Kontakt |
ZARZĄD KRAJOWY ul. Emilii Plater 55/81 00-113 Warszawa tel./fax: 022 620 69 66 mail: poczta[at]racja.org.pl PRZEWODNICZĄCA Teresa JAKUBOWSKA tel./fax: 022 621 41 15 tel. 606 374 747, e-mail Konto: ING Bank, nr 04 1050 1461 1000 0022 6600 1722 |
|
SERWIS INFO |
| Zapisz się do SERWISU INFO |
|
|
|
J. Barański: Wystąpienie na II Kongresie Porozumienia Lewicy |
|
07 październik 2008 |
 J. Barański: Wystąpienie na II Kongresie Porozumienia Lewicy
"JESTEŚMY OBOK, NIE ZAMIAST. Tak nasz polityczny projekt Kongresu Porozumienia Lewicy skwitowałem rok temu, na jego założycielskim zebraniu. Dziś mogę stwierdzić, że stanowisko kierownictwa RACJI Polskiej Lewicy w tej sprawie pozostało niezmienne. Teraz nadszedł czas przejścia od słów i dyskusji do podjęcia pierwszego, poważnego i konkretnego wyzwania, pod którym rozumiem, kwestię udziału partii – uczestników Kongresu w wyborach do Parlamentu Europejskiego" - powiedział sekretarz RACJI PL Jan Barański podczas II Kongresu Porozumienia Lewicy.
Panie Przewodniczący,
Towarzysze, Koledzy, Szanowni Państwo!
Kongres Porozumienia Lewicy, który powołaliśmy w czerwcu 2007 roku miał swój polityczny cel i ambitne plany. Powstał jako programowa alternatywa dla Lewicy i Demokratów – koalicji czterech ugrupowań politycznych.
Tej formacji już nie ma, bezpośrednie polityczne otoczenie uległo zmianom, ale nasz plan pozostał. Nadal stanowimy, ideową i polityczną alternatywę dla dawnych uczestników LiD-u.
JESTEŚMY OBOK, NIE ZAMIAST. Tak nasz polityczny projekt Kongresu Porozumienia Lewicy skwitowałem rok temu, na jego założycielskim zebraniu.
Dziś mogę stwierdzić, że stanowisko kierownictwa RACJI Polskiej Lewicy w tej sprawie pozostało niezmienne.
Teraz nadszedł czas przejścia od słów i dyskusji do podjęcia pierwszego, poważnego
i konkretnego wyzwania, pod którym rozumiem, kwestię udziału partii – uczestników Kongresu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. I do tego zagadnienia się ograniczę.
W ciągu kilkunastu miesięcy istnienia Kongresu, odbyliśmy szereg dyskusji, narad i debat nad programem KPL. Praktycznie pierwszy etap tych prac mamy za sobą. Próbowaliśmy
i próbujemy nadal z ideami i celami Kongresu Porozumienia Lewicy, pod jego szyldem, przebić się do społecznej świadomości. Jak dotąd z miernym skutkiem. To powód do zastanowienia i szerszej debaty nad dalszymi metodami i sposobem działania KPL. Dyskusja już trwa w naszej partii. Jednak dotyczy nas wspólny problem, który polega na tym, że jako sygnatariusze i uczestnicy Kongresu… nie mamy wyboru. Musimy dotrzeć ze swoim alternatywnym programem do potencjalnego elektoratu. Bo tylko ten elektorat może dać szanse na jego realizację.
Z tych względów, w ramach Kongresu Porozumienia Lewicy już w początkach jego istnienia, zainicjowaliśmy prace nad dobrym przygotowaniem KPL do kolejnych polskich wyborów parlamentarnych. Identyczne, samodzielne kroki podjęła RACJA Polskiej Lewicy. Ich celem stało się dobre przygotowanie partii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Bo z tymi ostatnimi, przyjdzie nam się zmierzyć najwcześniej. 7 czerwca 2009 roku zdecydujemy, kto będzie reprezentował Polskę w Parlamencie Europejskim. Tą kwestią, przez ponad rok Kongres nie zajmował się.
Kierownictwo RACJI Polskiej Lewicy, przez cały ten czas, stało na stanowisku, że
w wyborach do Parlamentu Europejskiego, musimy wyraźnie zaznaczyć swoją obecność. Uważamy, że udział organizacji skupionych w Kongresie oraz wokół niego, w kompleksowej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, zdynamizuje nasze działania
i będzie ważnym etapem przygotowań do kolejnych wyborów, tym razem do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej. To ważne, bo przypomnę, że jako Kongres, zrezygnowaliśmy z udziału
w ubiegłorocznych wyborach do Sejmu. Nie można odpuszczać kolejnych!
Koncepcję polityczną i formułę organizacyjną naszego udziału w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, w tym zakres politycznych sojuszy, oczekiwania wobec potencjalnych koalicjantów, musimy wszechstronnie rozważyć, najlepiej dziś lub
w najbliższym czasie. Z podjęciem stosownych decyzji, nie możemy absolutnie zwlekać, ponieważ przygotowania do każdych wyborów, to złożony proces organizacyjny, logistyczny, medialny i… finansowy.
W RACJI Polskiej Lewicy mamy w tym względzie rozeznanie i jak na ugrupowanie poza parlamentem, pewne doświadczenia.
Kierownictwo RACJI Polskiej Lewicy podziela przy tym pogląd wielu osób i środowisk, także uczestników Kongresu, że naszą inicjatywę wyborczą powinniśmy skierować do innych partii i organizacji. Wszystko po to, aby w ramach tej koncepcji, skupić jak najszersze spektrum organizacji i stworzyć mocną alternatywę dla innych list wyborczych do Parlamentu Europejskiego, także list lewicowych, jeśli nie powiedzie się zbudowanie wielkiej lewicowej koalicji wyborczej na partnerskich warunkach.
A kierownictwo RACJI Polskiej Lewicy jest sceptyczne, co do szans na realizację takiej koalicji.
Towarzysze!
Słuchając wypowiedzi części moich przedmówców stwierdzam, że zaśpiewam jednak z innej partytury niż oni. I nie będą to lekkie tony chopinowskich mazurków, jako dodatku do laurek
i pochwał, a raczej muzyka poważna z IX symfonii Beethovena i czy wagnerowskiej Walkirii.
RACJA Polskiej Lewicy skłania się ku stworzeniu koalicyjnego wyborczego, alternatywnego wobec innych komitetów, także komitetów lewicy parlamentarnej. Taka jest nasza polityczna inicjatywa i propozycja, obejmująca również szyld, czyli nazwę tego komitetu.
W rozmowach poprzedzających dzisiejsze II Walne Zgromadzenie, w ich pierwszej fazie, przeważała opcja udziału sygnatariuszy Kongresu w wyborach do PE, według zasady razem, nie osobno. Problem pojawił się w drugiej fazie rozmów: z kim razem i na jakich warunkach.
Patent na wybory:
CAŁA LEWICA RAZEM I NA PARTERSKICH ZASADACH – to hasło MARZENIE.
Takiego rozwiązania pragnie większość polityków i liderów ugrupowań lewicowych. Dla kierownictwa RACJI Polskiej Lewicy, na dziś, to hasło, choć brzmi pięknie i atrakcyjnie, jest mirażem, który w dłuższej perspektywie nie przysłuży się dobrze polskiej lewicy pozaparlamentarnej i lewicy w ogóle.
Bez względu na to, jakie dziś będą decyzje Kongresu, to i tak kierownicze gremia partii – uczestników Kongresu, w którymś momencie, podejmą swoje suwerenne decyzje w tej sprawie.
Dziś chcę jednak, uzasadnić podłoże propozycji kierownictwa RACJI Polskiej Lewicy, aby politycznym partnerom przybliżyć nasze intencje i motywacje. Skoncentruję się na kwestii dla RACJI Polskiej Lewicy zasadniczej, związanej ze strategią działania środowisk lewicy pozaparlamentarnej, która ma swój europejski kontekst oraz na podstawowych warunkach niezbędnych do sprawnego i skutecznego działania partii.
I wszystko z konieczności, w dużym uproszczeniu.
Polska w Unii Europejskiej jest od ponad czterech lat. I ma aspiracje dogonić rozwinięte demokracje parlamentarne współczesnego świata, które mają stabilne i ukształtowane systemy partyjne. Przeważnie ograniczone do kilku partii politycznych. Obserwujemy jak podobny proces zarysowuje się w Polsce. Dwie partie prawicowe: neoliberalna
i konserwatywna obyczajowo PO, narodowo-katolicki z elementami socjalistycznego programu społecznego PiS, PSL jako partia chłopska oraz SLD, liczący na lewicowy elektorat.
I nie da się dziś prowadzić dyskusji w tym miejscu i o tym problemie, bez odwoływania do roli SLD, które jako jedyne ugrupowanie w Sejmie, ma w tytule słowo LEWICA i aspiruje do roli politycznego reprezentanta tych środowisk.
Zmienność w deklaracjach i działaniu Sojuszu Lewicy Demokratycznej przez ostatnie lata, nie zdobywa mu wielkiego poparcia. A co gorsza dla SLD, to poparcie nie rośnie. Jest to dla nas czytelny sygnał. Polskie media prasowe i elektroniczne, które często swoich decydentów, czy strategów od polityki mają za granicą, konserwują ten stan. Lewica parlamentarna jest piętnowana i tak prezentowana, aby nie mogła uwolnić się od złych ocen, za dokonania całej polskiej lewicy w minionych latach. Nie pomagają nowe deklaracje
działania oraz kolejne zmiany na najwyższych szczeblach władzy Sojuszu.
A polskiej lewicy pozaparlamentarnej w mediach nie ma. Jeśli już w nich pojawiają się pojedyncze osoby, przedstawiane jako reprezentanci lewicowych ugrupowań pozaparlamentarnych lub niezależni politycy, których kojarzy się z lewicą, to są oni często osobami lub politykami, powiązanymi ze starym porządkiem. Nie eksponuje się ich pozytywnych dokonań, lecz tylko sprawy kontrowersyjne albo ciemne plamy na własnej historii.
I oto właśnie w tej medialnej, antylewicowej polityce chodzi.
Niby wszystko jest w porządku. Polska scena polityczna stoi na dwóch nogach. Tylko, że prawa, to noga Mariusza Pudzianowskiego, a druga lewa, służy tylko do podpierania się. Stosunek w sile nóg, to jak 8 do 1. Czy takie proporcje, prawdziwie odzwierciedlają rzeczywistą strukturę oraz społeczne i polityczne nastroje polskiego społeczeństwa?
A co się robi w mediach, aby ten stan utrzymać, poza tym, co już powiedziałem?
Nie nagłaśnia i nie prezentuje się w mediach pozytywnych zmian i dobrych tendencji na lewicy, także tych zmian w polityce poza parlamentem, bo lewica poszłaby w górę, przecież ma swój wielomilionowy elektorat.
Nie prezentuje się nowych polityków, z czystą hipoteką i nie kojarzonych ze złymi działaniami i dokonaniami lewicy, przez ostatnie kilkadziesiąt lat, bo politycy Ci mogliby uzyskać polityczne i społeczne znaczenie.
Z tych, między innymi względów, przy takiej polityce mediów, lansowanym wizerunku lewicy
w mediach i jej społecznym odbiorze, notowania SLD, nie szybują w górę. Bo nie mogą! Wahają się od pięcioprocentowego progu wyborczego, do około dziesięciu procent społecznego poparcia.
Taki stan na polskiej scenie politycznej, cieszy zapewnie polityków partii prawicowych. Satysfakcjonuje niektórych polityków lewicy parlamentarnej, bo są przynajmniej widoczni
w mediach i obecni w Sejmie. Powinien jednak niepokoić i być problemem, odpowiedzialnych ludzi polskiej lewicy. Problem ma także ideowy elektorat o lewicowych poglądach, który ciągle ma poczucie, że tak naprawdę nie ma na tym etapie w Polsce, znaczącej partii, reprezentującej jego interesy.
Towarzysze!
Czy w takich realiach politycznych, społecznych, przy takiej polityce mediów, tworząc
z udziałem KPL, wielką koalicję lewicową, podejmiemy słuszną decyzję? Czy osiągniemy pożądany sukces i szanse realizacji naszych socjalistycznych postulatów.
Czy może stojąc obok, a nawet w cieniu lewicy parlamentarnej i jej złych decyzji, dokonań czy zaniechań, eksponowanych przez prawicowe media, staniemy się raczej żyrantem tych działań i nieszczęsnym ich beneficjentem?
Kierownictwo RACJI Polskiej Lewicy skłania się ku tej drugiej interpretacji - co nie jest dla nas radosną refleksją.
Dlatego naszym zdaniem, musimy podjąć wyzwanie stworzenia szerokiego porozumienia partii, organizacji i środowisk lewicy pozaparlamentarnej przed wyborami, jako alternatywy dla komitetów wyborczych lewicy z parlamentu. To może być pierwszy krok w dobrym kierunku. Rezygnacja z takiego działania, jest naszą zgodą na podtrzymanie tego co jest, zgodą na dalszą petryfikację, czyli zakonserwowanie polskiej sceny politycznej.
Dla oponentów i przeciwników koncepcji naszego alternatywnego startu w najbliższych wyborach, mam jeszcze jeden argument na poparcie punktu widzenia kierownictwa RACJI Polskiej Lewicy. Argument największego kalibru i zarazem kłopotliwy dla polityków
w parlamencie, a dotyczący KASY czyli interesów finansowych, bo aby mieć pełne rozeznanie sytuacji politycznej i pewność, że dyskusja trafia w sedno zagadnienia, to trzeba rozmawiać przede wszystkim O INTERESACH. Także finansowych interesach partii politycznych.
Partie parlamentarne, są zainteresowane zamknięciem i ograniczeniem polskiej sceny politycznej do kilku ugrupowań. Pamiętajmy, że konserwacja polskiego układu politycznego, gwarantuje podział pomiędzy partie parlamentarne, póki prawo się nie zmieni, kilkudziesięciu milionów złotych subwencji z budżetu państwa, za pomocą których, można prowadzić, między innymi, ofensywy propagandowe przez media i inne środki publicznego przekazu oraz cynicznie manipulować społeczną świadomością. Czego na co dzień doświadczamy.
Z tej subwencji, nawet w najtrudniejszym momencie dla świata pracy i lewicy można przeżyć, nawet przy mizernym poparciu społecznym. Zawsze będą przecież Polacy, którzy mając serce po lewej stronie, w akcie desperacji lub braku innej lewicy poprą z rozsądku tę lewicę, która jest, bo przecież nie PO czy PSL.
Miejmy świadomość, co takie, aktualnie obowiązujące przepisy, co do finansowania partii politycznych znaczą dla partii lewicy poza parlamentem? Z braku stałego dopływu większych środków na działalność programową, poza oczywiście składkami członkowskimi, postępować będzie marginalizacja działań tych partii. Ograniczona zostanie ich aktywność na forum publicznym, a to, czym te partie będą się wykazywać, to ogłaszanie kolejnych stanowisk, rezolucji i uchwał, które przeważnie mało kto usłyszy, bo media je zignorują. Potem wszystkim członkom tych różnych partii, grozi siedzenie na kilku kanapach, dalej na pojedynczych krzesłach. Na końcu: ostatni gasi światło.
Czy ta kategoryczna i bolesna ocena szans na dalsze życie i przyszłość partii lewicy pozaparlamentarnej, jest wizją kasandryczną?
Może jest. Natomiast ja nie chcę jej realizacji! Chyba nikt nie chce!
Jeśli jednak jest, choć niewielkie zagrożenie i możliwość realizacji takiego scenariusza, to należy temu przeciwdziałać. Wielu ludzi myśli podobnie i równie wielu ludzi nie chce takiego finału.
Nie muszę chyba dodawać, że moja pomyłka w ocenie tej sytuacji
oraz pożądane wyborcze sukcesy lewicy pozaparlamentarnej w Polsce, uczynią mnie najszczęśliwszym socjalistą w tej części Europy.
Czy jest alternatywa dla koncepcji RACJI Polskiej Lewicy, co do naszego udziału
w wyborach do PE? Może i jest!
Tym, którzy nie chcą powalczyć, jak proponujemy i zejdą na pozycje oportunistyczne czy konformistyczne, a na dodatek chcą obecnie forsować integrację całej lewicy, jako jedyne lekarstwo na nasze problemy, rekomendujemy pielgrzymkę.
W kierunku lewicy parlamentarnej i proszenie pod tym adresem o jakiekolwiek potraktowanie, bo partnerskiego nie należy się spodziewać. Takie bowiem są doświadczenia RACJI Polskiej Lewicy i nie tylko, taka jest logika uprawiania polityki. To silny dyktuje warunki, pilnuje, przede wszystkim, swoich interesów, rzadko swoją polityczną pozycję, samodzielnie i dobrowolnie ogranicza. Nawet jeśli postępuje przy tym krótkowzrocznie i ma tego świadomość.
Czy zmieni się ta sytuacja, także wzajemny stosunek polityków i partii do siebie, tych które deklarują socjalistyczną lub lewicową orientację ideową, w tym zasiadających
w parlamencie.
Nie wiem. Nikt tego nie wie. I co mamy zrobić, oczekując prawie na cud?
Biernie czekać na rozwój wydarzeń, opierać się na jakiś mglistych zapowiedziach i mało wiążących deklaracjach? Ulegać kuszącym i dobrze brzmiącym hasłom o nieuchronności integracji całej polskiej lewicy, dla jej dobra?
Opowiadamy się za inna opcją. Musimy konsekwentnie iść własną drogą, którą wszystkie partie wchodzące w skład Kongresu Porozumienia Lewicy deklarowały już w stanie jego tworzenia. Nie ma żadnych powodów ani okoliczności, które skłaniałyby do zmiany tego stanowiska. Przecież od naszego startu, (a może falstartu?) minął dopiero rok, który
w polityce, znaczy tyle, co mgnienie oka. No, chyba, że cel powołania Kongresu Porozumienia Lewicy był inny, ale to już temat na odrębną dyskusję.
Nam szczególnie powinno zależeć na zmianie tego stereotypu myślenia, że nie ma innej drogi do powodzenia ludzi o socjalistycznej wrażliwości, jak tylko poprzez hegemonię lewicy parlamentarnej i współpracę z nią na jej warunkach.
Tym, którzy zechcą powalczyć o mocny komitet wyborczy lewicy pozaparlamentarnej, proponujemy szansę na zmianę. Jeśli nie za rok, to za trzy lata. Jak nie sprostamy temu wyzwaniu, skutkiem może być getto politycznego wykluczenia i gromadna przeprowadzka ideowych ludzi lewicy, do politycznych katakumb.
Proszę uczestników II Walnego Zgromadzenia KPL o debatę w tej ważnej, wręcz kluczowej kwestii dla naszej przyszłości i zajęcie stanowiska. Najważniejsze gremia kierownicze naszych partii, powinny sobie wyrobić pogląd w sprawie udziału poszczególnych partii – sygnatariuszy KPL, w wyborach do Parlamentu Europejskiego. A potem podjąć, już w swoich gremiach, wiążące decyzje.
I na koniec Towarzysze, odległe światło w tunelu, chociaż w czarnym kolorze, bo w kolorze czarnego humoru. W starożytnym Rzymie pierwsi chrześcijanie właśnie w katakumbach
i w stanie wykluczenia czekali cztery wieki, do momentu, aż katolicyzm uzyskał rangę religii państwowej. A późniejszy czas, był dla tej instytucji już tylko okresem wzrostu oraz wszelkich sukcesów i wszelakiej pomyślności.
JAN BARAŃSKI
|
|
|
|
STRONY LOKALNE |
Kujawsko-pomorskie www
Zachodniopomorskie www
Lubuskie www
Mazowieckie www
Świętokrzyskie www
Podkarpackie www
Łódzkie www
Świnoujście www
Wałbrzych www
Stargard Szczeciński www
Szczecin www
Katowice www
Mogilno www
|
|