|
Niemcy: Lewica i jej kobiety górą |
|
30 września 2009 |
 Niemcy: Lewica i jej kobiety górą
Podczas gdy w Polsce kobiety dopiero wkraczają do polityki i próbują wymuszać prawny parytet, bo mężczyźni zdominowali listy wyborcze, w Niemczech sytuacja ma się dokładnie odwrotnie. Rekordowy wynik wyborczy prawdziwej lewicy z Die Linke i więcej z tej partii posłanek niż posłów w Bundestagu – to krajobraz po wyborach.
Niemieckie wybory przyniosły mocne zwycięstwo chadeków, którzy z liberałami stworzą koalicję większościową (na marginesie dodajmy, że liberałami z FDP kieruje polityk gej). Wybory przyniosły też historyczną wręcz porażkę socjaldemokratów z SDP. Lewica, która wybrała kiedyś kierunek ku centrum, najwyraźniej znudziła się wyborcom, bo w przeciągu kilku lat straciła ponad 10 proc. i ma najniższe notowania w historii. Przy niej inne lewicowe ugrupowanie – Die Linke – wyrasta na coraz poważniejszego gracza politycznego. Bo Die Linke może mówić o kolejnym sukcesie – 11,9 proc. to z kolei w historii rezultat dla niej najlepszy. Najbardziej wiarygodni politycy lewicy w Bundestagu są teraz czwartą siłą.
Niemieckie wybory przyniosły jeszcze jedną ciekawostkę. Mówi się wręcz o prawdziwej sensacji. Otóż na listach wyborczych Die Linke wprowadzono parytet 50 proc. To znaczy, że mężczyźni dostali tyle samo miejsc co kobiety. Czym to się skończyło? Na 76 wywalczonych foteli w Bundestagu aż 40 przypadnie kobietom, pozostałe 36 mężczyznom. Wyborcy zadecydowali, że to właśnie panie lewicy powinny mieć silniejszą reprezentację niż panowie.
A jak to jest w Polsce? O parytet dopiero się u nas walczy, a to widać w sejmowych statystykach. Na 460 posłów zaledwie 94 to kobiety. Procentowo najwięcej przedstawicielek płci pięknej znajduje się w Platformie Obywatelskiej – blisko 23 proc., najmniej w PSL-u, bo nieco ponad 3 proc. Średnia reprezentacja w Sejmie i poszczególnych klubach to około 20 proc.
DP |