 D. Lekki: Garnizony bez żołnierzy, ale z parafiami!
Jak podaje "Gazeta Wyborcza" w jednostkach wojskowych w Żarach, Pile, Sopocie, Gdańsku, Olsztynie i Łodzi nie ma już żołnierzy, jednak wciąż istnieją tam parafie wojskowe. W Żarach MON utrzymuje etat księdza, płaci za media, mimo, że wojska nie tam już od dziesięciu lat. Wojska nie ma także już w Pile, ale nie przeszkadza to proboszczowi w stopniu podpułkownika prowadzić tu kościół
garnizonowy. Podobna sytuacja ma miejsce w Sopocie, Gdańsku, Olsztynie i Łodzi.
Państwo utrzymuje 93 parafie garnizonowe, ich liczba się nie zmniejsza,
mimo iż stale maleje liczba żołnierzy. Proboszcz w stopniu
podpułkownika zarabia od 5 do 7 tys. zł miesięcznie. MON sponsoruje
także utrzymanie kościołów i delegacje księży. W tegorocznym budżecie
resortu obrony na utrzymanie całego ordynariatu polowego przewidziano
26,5 mln zł, w tym 4,5 mln na ordynariat ewangelicki i prawosławny,
reszta na katolicki. Z całości kwoty, ponad 13 mln zł to wynagrodzenia.
Kapelan kpt. Jonathan Fisher mówił dla "GW", iż w armii USA kapelani
pracują w jednostkach: "nie mamy swoich parafii; pracujemy na
poziomie batalionów, wyjeżdżamy a jednostką na misję".
Jak widać MON oszczędza na wszystkim, tylko nie na kapelanach. Dla
przykładu wydatki na kulturę w wojsku wynoszą mniej niż posługa
kapłańska, bo niespełna 26 mln zł. Szef MON Bogdan Klich jak podaje "GW"
wysoko sobie ceni prace kapelanów wojskowych. Czy jednak, aby nie za
wysoko? Czy nie lepiej zadbać o nowoczesne uzbrojenie i o bezpieczeństwo
polskich żołnierzy na misjach zagranicznych, aniżeli modlić się za
poległych? Moim zdanie najgorliwsza nawet modlitwa nie ochroni żołnierza
tak skutecznie jak uczyni to dobry sprzęt i należyte wyszkolenie. Polski
nie stać na taką rozrzutność i utrzymywanie pustych parafii
garnizonowych, jeśli stać na to Kościoły, to niech je sobie utrzymują
same. Mam nadzieje, że szef MON to w końcu zrozumie i doprowadzi do
normalności. Przecież w państwie demokratycznym o gospodarce
wolnorynkowej o tym, czy dana firma funkcjonuje, czy też nie decyduje
rynek i popyt, a nie wyznanie religijne. Wbrew logice było by otwieranie
kopalń na Pomorzu, czy stoczni na Śląsku, gdzie jest więc logika w
utrzymywaniu pustych parafii garnizonowych?
DL
|